Translate

niedziela, 27 kwietnia 2014

niedziela, 20 kwietnia 2014

Wesołego Alleluja i zgaduj-zgadula 3



Dziś króciutko – kochane życzę Wam samych radosnych chwil w te Święta: aby naczynia same się pozmywały, rodzina była miła i życzliwa, a zając bogaty i hojny. ;)
Wszystkiego najlepszego!

Niestety, nie będę się już zarzekać co do częstotliwości publikowania nowych zdjęć w zgaduj-zgaduli – mimo szczerych chęci ostatnio nie mam kiedy posiedzieć w necie. Ale cieszę się, że część Was nadal podejmuje wyzwanie i nie zraża się, że obrazki są nadal mało czytelne. Chodzi mi o to byście puściły swobodnie wodze wyobraźni – wszystko wyjaśni się już wkrótce. :)


I jeszcze parę słów do niektórych z Was –

Promyku: bardzo dziękuję za wzorek kotka! Mam nadzieję wkrótce się do niego zabrać. :)
Piegucho: miło, że mnie odwiedziłaś. Katowice nie są takie złe. J Coraz bardziej się do nich przekonuję, zresztą to miasto nieustannie się przeobraża. Rozumiem Twoją tęsknotę i mam nadzieję, że uda Ci się wkrótce wrócić w rodzinne strony, choć by na chwilkę.
Renko:  dziękuję za komplement o tej mojej pisaninie. Miło wiedzieć, że komuś się podoba. :)
Iskierko, Efko: nie poddawajcie się, każda myśl co też to może być jest cenna. :)

Wszystkim jeszcze raz: Wesołego Alleluja!!!


czwartek, 10 kwietnia 2014

Zgaduj Zgadula cz. 2 i tęcza nad Katowicami

Witam ponownie wszystkie uczestniczki zabawy jak i inne obserwatorki mojego bloga. Cieszę się, że pojawiły się nowe "twarze" wśród komentujących. ;) Pozwólcie jednak, że zwrócę się osobiście tylko do jednej z Was: Cathdragon - je suis tres contente de te voir sur mon blog surtout que je l'ecris en polonais. Bonne chance avec ma devinette!
Niestety z przyczyn technicznych (internet w moim katowickim lokum zawiódł) nie udało mi się wcześniej zamieścić nowego zdjęcia, ale już się poprawiam! :)
Muszę przyznać, że jedna z Was była już bardzo bliska rozwiązania zagadki. ;) Ale póki co zabawa trwa dalej - postaram się częściej publikować kolejne odcinki.

Przez ostatnie dwa tygodnie przebywałam w Katowicach (praca). Wciąż jeszcze uczę się tego miasta i nieustannie mnie zadziwia. Przede wszystkim zachwyca mnie ono ilością wróbli, które mieszkają na moim pięknym i zielonym osiedlu na obrzeżach Katowic, w tyglu między Chorzowem a Rudą Śląską. W Łodzi nie widziałam wróbelków dobre piętnaście lat - a tu jest ich mnóstwo. Jakoś tak te ptaszki zawsze mnie rozczulają. Zresztą muszę przyznać, że mieszkańcy mojego katowickiego osiedla bardzo o nie dbają: w wielu ogródkach pod blokami lub na balkonach widzę przygotowane karmniki - super! :)
To, co mi się bardzo podoba w "Kato" to także duża ilość skwerków z ławeczkami, na których można sobie przycupnąć na chwilę bądź na dłużej. :) W Łodzi  czegoś takiego niestety nie uświadczysz - a szkoda. Zdumiewa mnie tylko ilość schodów - wszędzie niemal w przestrzeni miejskiej są schody: na ulicach, przy wyjściu z dworca , przed klatkami schodowymi bloków. I jeszcze zakręty. Gdzie się da - tam zakręt. To nawet zabawne i myślę, że stanowi o specyfice tego miasta. Zresztą przyznać muszę, że z okien biura, w którym pracuję rozciąga się wspaniała panorama Katowic i - w moim odczuciu - jest to miasto zbudowane na planie koła, otoczone łagodnymi pagórkami hałd (?). Ładnie to wygląda, zwłaszcza o szóstej rano, przy różowym, wiosennym poranku. :) A ostatnio po deszczu pojawiła się wielka tęcza, która - niczym wygięta cięciwa spajała sobą krańce tego miejskiego "okręgu". Wspaniały widok!
Ale cóż, Katowice nigdy nie będą Łodzią. :)

No, już nie rozgaduję się więcej, tak mnie jakoś naszło, pewnie przez tę tęczę. :) Poniżej obiecane zdjęcie. Powodzenia!!! :)





czwartek, 3 kwietnia 2014

Zgaduj-zgadula

Witajcie!

Oto zapowiadana przeze mnie zabawa w zgaduj-zgadulę. Bez zbędnych wstępów podaję jej reguły:

1. W zabawie może wziąć udział KAŻDY BEZ WCZEŚNIEJSZYCH ZAPISÓW
2. Do zabawy można dołączyć w dowolnej chwili.
3. Mniej więcej co cztery dni będę publikowała zdjęcie z kolejnymi postępami prac nad pewnym haftem. Do zadań konkursowiczów/iczek należy jak najszybciej zgadnąć CO PRZEDSTAWIA TEN HAFT.
4. Wygrywa osoba, która jako PIERWSZA ODGADNIE w jaki wzór układają się moje krzyżyki. ;)
5. Imię/nick zwycięzcy/żczyni opublikuję na głównej stronie mojego bloga, po czym poproszę o adres korespondencyjny, coby nagroda " zbłądziła pod strzechy". :)
6. Zabawa trwa do pierwszej, właściwej odpowiedzi.

Gotowe? Zatem życzę powodzenia i miłej zgadywanki :)



A oto pierwsze zdjęcie:


piątek, 28 marca 2014

Pierwszy magnes

Znowu post zaczynający się od słowa "pierwszy". Fatum jakieś czy co? :) Ale cóż - porządek rzeczy musi być zachowany i dlatego skoro pierwszy raz z moich łapek wyszedł magnes, to i tytuł musi to podkreślać.
Wzór całkowicie mój, tzn mój design postaci, wykonany haftem płaskim, do którego zdecydowałam się wrócić po długiej, krzyżykowej przerwie. Do wykonania tej pracy natchnął mnie tutorial Marty z bloga: http://hafcikicinka26.blox.pl/html
Wyszywało mi się bardzo dobrze i szybko w porównaniu ze żmudnym ślęczeniem nad schematami krzyżyków. Jedynie po przyklejeniu okazało się, że nitki w serduszku są nieco "zwichrowane", ale cicho - sza! Może nikt nie zauważy, zwłaszcza, że nadal robię zdjęcia aparatem z komórki a jaką one mają jakość same wiecie. :)
Tak czy inaczej mam już kolejne, szalone pomysły na magnesiki wykonane haftem płaskim, mam nadzieję wkrótce je zaprezentować. A, że akurat mam kilka dni wolnego od pracy, już ostrzę igły. :)
Pozdrawiam wszystkich ciepło - jeśli będziecie miały chwilę to zajrzyjcie do mnie 2 kwietnia. Mam bowiem zamiar tego dnia oficjalnie zaprosić Was do zabawy w zgaduj-zgadulę, w której oczywiście będzie można wygrać cosik hand-made. :)

czwartek, 20 marca 2014

Pierwszy Dzień Wiosny

Tak, tak! Już od dziś, od godziny 17:00 mamy wiosnę!!! :) Czas na mycie okien, odchudzanie się i topienie Marzanny, czyli na to, co tygryski lubią najbardziej (no, może poza myciem okien, choć ja na przykład świetnie się przy tym relaksuję). Czekam aż się wreszcie wszystko dokoła zazieleni i czekam na pierwsze, wiosenne burze, które uwielbiam. Zwłaszcza moment tuż przed, kiedy niebo jest ciemnoszare a budynki przybierają barwę o ton jaśniejszą od nieba, dzięki czemu zieleń drzew i trawników staje się bardziej wyeksponowana. I wiatr, z każdą chwilą przybierający na sile... A potem burza, naturalnie widziana z okien domu, w którym jestem bezpiecznie schowana... :D Z tym właśnie kojarzy mi się miłościwie od dziś nam panująca pora roku.
Chociaż kto to wie, co jeszcze zgotuje nam pogoda. Zimy nie było więc strach się bać. Mam nadzieję, że będzie to pierwszy od dawna rok, gdy idąc z Koszyczkiem nie będę nuciła "I'm dreaming of a white Christmas.." o, przepraszam: "Easter". :)
I w nadziei na piękną, słoneczną aurę i na wybuch zieleni dokoła zamieszczam hafcik, w którym Piesio delektuje się takim oto wiosennym kwiatem. Niech to będzie dobra wróżba na marzec, kwiecień i maj. Dla nas wszystkich, a szczególnie dla moich stałych i nowych obserwatorek i komentatorek. :)


wtorek, 11 marca 2014

Rzę-sówka od Majaleny



Dziś będę chwalić talent Majaleny, którego owoc możecie podziwiać na poniższych zdjęciach. To oto śliczne, zielone cudo przyfrunęło do mnie wprost z - nomen omen - zielonej Irlandii. Proszę patrzeć, podziwiać i zazdrościć. Ja sama sobie zazdroszczę. :) Do tego dołączona była pyszna, miętowa czekolada na gorąco (na zdjęciu). Uwielbiam taką kombinację smaków - zatem: cheers! Majaleno, dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!
Jeszcze kilka słów wyjaśnienia: Rzę-sówkę wygrałam właściwie przez przypadek - jak się okazało bardzo szczęśliwy. Dzieła Majaleny, zwłaszcza "sówkowe" niezwykle przypadły mi do gustu, ale nie miałam specjalnej nadziei na wygraną, gdy ich autorka ogłosiła konkurs, w którym można było ja zdobyć. Właściwie dopiero mail od Majaleny zmobilizował mnie do stanięcia w szranki i udało mi się (do dziś nie wiem jak) dwukrotnie trafić w odpowiednie numery komentarzy - i za to właśnie zostałam wyróżniona tak pięknym prezentem. ;)
Nie będę się nadmiernie rozpisywać jak bardzo się cieszę, choć - jak mawia Pietrek z "Rancza" - "okropnie mnie przyjemnie". Bardzo chciałabym hodować sowę, o czym zresztą już kiedyś pisałam. Niestety, przynajmniej na razie jest to niemożliwe, zatem taka, śliczna, mała sówka to doprawdy, częściowe choćby spełnienie tego marzenia. I zawsze mogę ją nosić przy sobie. :)
Polecam wszystkim zaglądanie do bloga Majaleny - raz, że znajdziecie tam więcej takich cudeniek, dwa, że być może autorka ogłosi kolejny konkurs. :) Tak czy inaczej - warto. :)
A i o mnie nie zapominajcie, zwłaszcza, że niebawem, natchniona nieoczekiwanym sukcesem, zaproszę was do zabawy, w której wygrać będzie można cosik hand-made, choć niekoniecznie będzie to sowa. ;)
Raz jeszcze dziękuję Majaleno!