Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2019

Miłość niejedno ma imię - Walentynki 2019

Gdy zobaczyłam to wyzwanie, nie mogłam się oprzeć, żeby nie spróbować.

 https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgveSd0a5fmgKeU1EY4ud1-VHge3YBk8xU2l6mekMTH4v7LnpVp6UZ4RJusm4byiyZMwRgbv4sRPtl5urORtyY3f0A13px-F9lS3kCriwY4wve77Ru7gQHDMijT1PvA0YMkdTDtL7NMA-U/s1600/baner1.png




Szybkie przeszukanie wzorów czekających w kolejce na swój czas i olśnienie.



Przecież te kocury, niemogące się od siebie oderwać to nikt inny tylko ja i taki jeden pan...
Mimo, że drzemy ze sobą koty regularnie to żyć bez siebie się nie da...

Hafcik malutki, zrobiony ekspresowo w dwa dni więc nie liczę na żadne nagrody. To tak raczej symbolicznie i na pamiątkę. ☺

Mam jeszcze jeden superasty wzrorek  na oku, ale nie wiem czy zmieszczę się w czasie wyzwania by go wykonać. Zobaczymy.

Dużo miłości, zwłaszcza w lutym Wam życzę.

niedziela, 11 maja 2014

Zgaduj-zgadula rozwiązana!!!

Mam przyjemność i zaszczyt ogłosić oficjalnie, że tajemnica krzyżyków została ODGADNIĘTA!!! :) Brawa dla MAJALENY - to właśnie ona podała prawidłową odpowiedź, w komentarzu pod ostatnim postem pisząc, że "wygląda jej to na łódkę wyciągniętą na brzeg". :) Tak właśnie jest, co najlepiej widać na poniższej fotografii prezentującej gotowy, skończony i oprawiony obrazek. Raz jeszcze gratuluję! Nagrodę-niespodziankę prześlę pocztą już niebawem. :)
Cieszę się tym bardziej, że będę mogła zrewanżować się za Rzę-sówkę, która obecnie spoczywa w kartach "Sławy i chwały" Iwaszkiewicza. :)
Proszę tylko nie dopatrywać się żadnego oszustwa bądź kumoterstwa - dowody zasłużonej wygranej znajdują się w komentarzach pod poszczególnymi częściami zgaduj-zgaduli: tylko Majalena napisała o łódce. :)

Wszystkim uczestniczkom i obserwatorkom bardzo dziękuję. ;) Miło mi, że chciałyście poświęcić swój czas i stanąć w szranki. :)


wtorek, 6 maja 2014

Zgaduj-zgadula 5

Witajcie!

Jak minął Wam majowy weekend? Mnie - niestety - w pracy. W ogóle maj mam bardzo pracujący i niewiele czasu pozostanie mi na wyszywanie i inne przyjemności, za to w czerwcu mam zamiar odbić to sobie z nawiązką. :) Tymczasem jednak zgaduj-zgadula trwa i powoli zmierza ku końcowi. Dlatego też postanowiłam nieco uchylić rąbka tajemnicy, a raczej podsumować to, co dotychczas pisałyście w komentarzach. :)
W istocie - obrazek ten związany jest z wodą, a ściślej z morzem. Co jednak konkretnie przedstawia? Być może kolejna odsłona zabawy nieco podpowie... :) Powodzenia!

Ach - i jeszcze dwa słówka do Halucynki. :)
Myślę, że każde miasto ma w sobie specyficzny urok, na który wystarczy się tylko otworzyć. :) O Łodzi (tęsknię, tęsknię!) też krążą opinie, że to miasto brzydkie, szare, zaniedbane. Cóż, nie sposób się nie zgodzić z owym zaniedbaniem, ale z szarością - broń Boże! :) A dla miłośników secesji i wiktoriańskiego klimatu jest ono bardzo atrakcyjnym kąskiem - tylko trzeba otworzyć oczy. Katowice niezmiennie intrygują mnie swoją architekturą i zagospodarowaniem przestrzennym, choć bardzo brakuje mi małych, klimatycznych kawiarenek w pewnych zakątkach. :) Ale miło mi Halucynko, że mieszkamy blisko siebie. :) Może kiedyś spotkamy się na kawie? :)



niedziela, 27 kwietnia 2014

niedziela, 20 kwietnia 2014

Wesołego Alleluja i zgaduj-zgadula 3



Dziś króciutko – kochane życzę Wam samych radosnych chwil w te Święta: aby naczynia same się pozmywały, rodzina była miła i życzliwa, a zając bogaty i hojny. ;)
Wszystkiego najlepszego!

Niestety, nie będę się już zarzekać co do częstotliwości publikowania nowych zdjęć w zgaduj-zgaduli – mimo szczerych chęci ostatnio nie mam kiedy posiedzieć w necie. Ale cieszę się, że część Was nadal podejmuje wyzwanie i nie zraża się, że obrazki są nadal mało czytelne. Chodzi mi o to byście puściły swobodnie wodze wyobraźni – wszystko wyjaśni się już wkrótce. :)


I jeszcze parę słów do niektórych z Was –

Promyku: bardzo dziękuję za wzorek kotka! Mam nadzieję wkrótce się do niego zabrać. :)
Piegucho: miło, że mnie odwiedziłaś. Katowice nie są takie złe. J Coraz bardziej się do nich przekonuję, zresztą to miasto nieustannie się przeobraża. Rozumiem Twoją tęsknotę i mam nadzieję, że uda Ci się wkrótce wrócić w rodzinne strony, choć by na chwilkę.
Renko:  dziękuję za komplement o tej mojej pisaninie. Miło wiedzieć, że komuś się podoba. :)
Iskierko, Efko: nie poddawajcie się, każda myśl co też to może być jest cenna. :)

Wszystkim jeszcze raz: Wesołego Alleluja!!!


czwartek, 10 kwietnia 2014

Zgaduj Zgadula cz. 2 i tęcza nad Katowicami

Witam ponownie wszystkie uczestniczki zabawy jak i inne obserwatorki mojego bloga. Cieszę się, że pojawiły się nowe "twarze" wśród komentujących. ;) Pozwólcie jednak, że zwrócę się osobiście tylko do jednej z Was: Cathdragon - je suis tres contente de te voir sur mon blog surtout que je l'ecris en polonais. Bonne chance avec ma devinette!
Niestety z przyczyn technicznych (internet w moim katowickim lokum zawiódł) nie udało mi się wcześniej zamieścić nowego zdjęcia, ale już się poprawiam! :)
Muszę przyznać, że jedna z Was była już bardzo bliska rozwiązania zagadki. ;) Ale póki co zabawa trwa dalej - postaram się częściej publikować kolejne odcinki.

Przez ostatnie dwa tygodnie przebywałam w Katowicach (praca). Wciąż jeszcze uczę się tego miasta i nieustannie mnie zadziwia. Przede wszystkim zachwyca mnie ono ilością wróbli, które mieszkają na moim pięknym i zielonym osiedlu na obrzeżach Katowic, w tyglu między Chorzowem a Rudą Śląską. W Łodzi nie widziałam wróbelków dobre piętnaście lat - a tu jest ich mnóstwo. Jakoś tak te ptaszki zawsze mnie rozczulają. Zresztą muszę przyznać, że mieszkańcy mojego katowickiego osiedla bardzo o nie dbają: w wielu ogródkach pod blokami lub na balkonach widzę przygotowane karmniki - super! :)
To, co mi się bardzo podoba w "Kato" to także duża ilość skwerków z ławeczkami, na których można sobie przycupnąć na chwilę bądź na dłużej. :) W Łodzi  czegoś takiego niestety nie uświadczysz - a szkoda. Zdumiewa mnie tylko ilość schodów - wszędzie niemal w przestrzeni miejskiej są schody: na ulicach, przy wyjściu z dworca , przed klatkami schodowymi bloków. I jeszcze zakręty. Gdzie się da - tam zakręt. To nawet zabawne i myślę, że stanowi o specyfice tego miasta. Zresztą przyznać muszę, że z okien biura, w którym pracuję rozciąga się wspaniała panorama Katowic i - w moim odczuciu - jest to miasto zbudowane na planie koła, otoczone łagodnymi pagórkami hałd (?). Ładnie to wygląda, zwłaszcza o szóstej rano, przy różowym, wiosennym poranku. :) A ostatnio po deszczu pojawiła się wielka tęcza, która - niczym wygięta cięciwa spajała sobą krańce tego miejskiego "okręgu". Wspaniały widok!
Ale cóż, Katowice nigdy nie będą Łodzią. :)

No, już nie rozgaduję się więcej, tak mnie jakoś naszło, pewnie przez tę tęczę. :) Poniżej obiecane zdjęcie. Powodzenia!!! :)





czwartek, 3 kwietnia 2014

Zgaduj-zgadula

Witajcie!

Oto zapowiadana przeze mnie zabawa w zgaduj-zgadulę. Bez zbędnych wstępów podaję jej reguły:

1. W zabawie może wziąć udział KAŻDY BEZ WCZEŚNIEJSZYCH ZAPISÓW
2. Do zabawy można dołączyć w dowolnej chwili.
3. Mniej więcej co cztery dni będę publikowała zdjęcie z kolejnymi postępami prac nad pewnym haftem. Do zadań konkursowiczów/iczek należy jak najszybciej zgadnąć CO PRZEDSTAWIA TEN HAFT.
4. Wygrywa osoba, która jako PIERWSZA ODGADNIE w jaki wzór układają się moje krzyżyki. ;)
5. Imię/nick zwycięzcy/żczyni opublikuję na głównej stronie mojego bloga, po czym poproszę o adres korespondencyjny, coby nagroda " zbłądziła pod strzechy". :)
6. Zabawa trwa do pierwszej, właściwej odpowiedzi.

Gotowe? Zatem życzę powodzenia i miłej zgadywanki :)



A oto pierwsze zdjęcie:


wtorek, 11 marca 2014

Rzę-sówka od Majaleny



Dziś będę chwalić talent Majaleny, którego owoc możecie podziwiać na poniższych zdjęciach. To oto śliczne, zielone cudo przyfrunęło do mnie wprost z - nomen omen - zielonej Irlandii. Proszę patrzeć, podziwiać i zazdrościć. Ja sama sobie zazdroszczę. :) Do tego dołączona była pyszna, miętowa czekolada na gorąco (na zdjęciu). Uwielbiam taką kombinację smaków - zatem: cheers! Majaleno, dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!
Jeszcze kilka słów wyjaśnienia: Rzę-sówkę wygrałam właściwie przez przypadek - jak się okazało bardzo szczęśliwy. Dzieła Majaleny, zwłaszcza "sówkowe" niezwykle przypadły mi do gustu, ale nie miałam specjalnej nadziei na wygraną, gdy ich autorka ogłosiła konkurs, w którym można było ja zdobyć. Właściwie dopiero mail od Majaleny zmobilizował mnie do stanięcia w szranki i udało mi się (do dziś nie wiem jak) dwukrotnie trafić w odpowiednie numery komentarzy - i za to właśnie zostałam wyróżniona tak pięknym prezentem. ;)
Nie będę się nadmiernie rozpisywać jak bardzo się cieszę, choć - jak mawia Pietrek z "Rancza" - "okropnie mnie przyjemnie". Bardzo chciałabym hodować sowę, o czym zresztą już kiedyś pisałam. Niestety, przynajmniej na razie jest to niemożliwe, zatem taka, śliczna, mała sówka to doprawdy, częściowe choćby spełnienie tego marzenia. I zawsze mogę ją nosić przy sobie. :)
Polecam wszystkim zaglądanie do bloga Majaleny - raz, że znajdziecie tam więcej takich cudeniek, dwa, że być może autorka ogłosi kolejny konkurs. :) Tak czy inaczej - warto. :)
A i o mnie nie zapominajcie, zwłaszcza, że niebawem, natchniona nieoczekiwanym sukcesem, zaproszę was do zabawy, w której wygrać będzie można cosik hand-made, choć niekoniecznie będzie to sowa. ;)
Raz jeszcze dziękuję Majaleno!