Translate

wtorek, 11 grudnia 2018

Amigurumi - kocurek

Pan Wilk, przyjęty bardzo życzliwie ośmielił mnie do prezentacji mojego kolejnego amigurumi, którym w zasadzie jest poprawiony pierwszy wzór jaki nawinął mi się na szydełko. :)
Oto Pan Kotek en face:


i z profilu:


Mimo, że nie jest to skomplikowany wzór to jednak za pierwszym razem miałam z nim trochę kłopotów. Wiadomo - łapy niewprawne w manewrowaniu szydełkiem więc najprostszy półsłupek potrafi być Mount Everestem. Nierówności, uciekające znaczniki, pomyłki w liczeniu, prucie... Możecie więc sobie tylko wyobrazić jaki mi wyszedł koszmarek za pierwszym razem. Aby więc się zrehabilitować a przy okazji poćwiczyć, zrobiłam drugie podejście. Tym razem poszło już łatwiej. :)
Pracuję teraz nad nowymi, znacznie bardziej (jak dla mnie) skomplikowanymi postaciami, którymi mam nadzieję niedługo się pochwalić. 
Mam też nadzieję wrócić na początku przyszłego roku do paru hafcianych UFOków, które leżą w kącie i płaczą za światłem dnia, więc też się będę nimi chwalić, gdy przyjdzie czas.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Amigurumi - wilk

Od jakiegoś czasu mam okazję i przyjemność dzielić swoją pasję z koleżanką z pracy. To dzięki niej weszłam w magiczny świat Amigurumi, do którego przymierzałam się od dłuuuugiego czasu.
Oto pierwsze wyniki. A w zasadzie drugie. :)
Pierwszym, testowym amigurumi był kotek, ale jako, że nie uważam tego debiutu za zbyt udany, nie będę go publikować.
Za to z czystym sumieniem chwalę się moim drugim amigurmi - proszę Państwa, poznajcie Pana Wilka. :)



Muszę przyznać, że na dobre połknęłam bakcyla szydełkowych maskotek więc pewnie pojawi się wkrótce więcej zdjęć. :)
Aga, dzięki wielkie za nasze robótkowe soboty. :) 

Ponieważ mamy grudzień, a jest to czas podsumowań, musze przyznać, że jeśli chodzi o handmade w tym roku miałam okazję do intensywnego rozwoju. :) Tkanie, szydełkowanie, szycie ręczne strojów rekonstrukcyjnych... Działo się. :)

Mam nadzieję, że 2019 także będzie dla mnie owocnym rokiem jeśli chodzi o rękodzieło oraz, że uda mi się ożywić mojego bloga, którego do tej pory traktowałąm bardzo po macoszemu.
Rok 2019 z pewnością będzie dla mnie rokiem kolejnych rewolucji i mam nadzieję, że będą one owocować wyłącznie pozytywnymi wydarzeniami. :) 

niedziela, 1 lipca 2018

Moja pierwsza krajka

Spędziwszy dwa wspaniałe dni na jarmarku średniowiecznym w Innowłodzu (oraz dwie noce na zamku) poczułam niesamowite flow i tak oto powstała moja pierwsza krajka.
Obecnie uczę się intensywnie robienia wzorów na krajkach i niestety, wszelkie tutoriale z internetu na razie mnie pokonują... Szukam nauczycielki, gdyż do sieprnia chcę wyposażyć nasze Stowarzyszenie Colea przynajmniej w piękne, wzorzyste krajki.
A potem.. "teatr mój widze ogromny" - zajmę się szyciem srojów pradziejowych - tunik, peplosów itp. A jesli fantazji i umiejętności wystarczy to i sama utkam tkaniny na nasze stroje. :)
Drewno na rekonstukcję krosna już się suszy... :D



sobota, 24 marca 2018

Dalej jednorożce


Dziś króciutko, ponieważ ten tydzień nie okazał się łaskawy w kwestii czasu wolnego.
Idąc tropem łódzkiego jednorożca przypomniała sobie, że jakiś rok temu wykonałam haft o podobnrj tematyce, a że dobrych kilka lat nie byłam obecna na blogu to dopiero dziś mogę zaprezentować go szerszej publiczności. Niniejszym prezentuję:



W kwestii nauki tkania postanowiłam spróbować utkać konkretny wzór, na razie udało mi się tylko tyle, niemniej i tak jestem z siebie dumna.  Mam nadzieję, że w nadchodzącym, świątecznym tygodniu znajdzie się chwilka no dokończenie tej pracy.



Pozdrawiam wiosennie, aby zakląć trochę śniegową rzeczywistość.

sobota, 17 marca 2018

Łódzki Jednorożec


Oj dawno, dawno nie było mnie na moim blogu.
Trzeci krzyżyk już dawno za mną a tyle nowych rzeczy przede mną...

Wiele zmian dokonało się w moim życiu - przede wszystkim wróciłam do Łodzi, mojego ukochanego, rodzinnego miasta. Tu żyję i pracuję.

Ostatnio wzięłam udział w konkursie na maskotkę organizowanym przez Włóknoland. Cel był szczytny - wyposażyć w maskotki dom małego dziecka w Łodzi. Pierwszym pomysłem, jaki przyszedł mi do głowy było stworzenie Łódzkiego Jednorożca. Poniżej możecie zobaczyć prototyp tej maskotki wykonany z filcu. Zasadą konkursu było użycie materiałów dostępnych w sklepie Włóknoland, niestety – chyba z braku moich umiejętności technicznych ten sam jednorożec z polaru nie wyglądał już tak sympatycznie.

Czemu jednorożec? Myślę, że dla każdego mieszkańca Łodzi nie będzie to trudne do zrozumienia – kilka lat temu władze miasta zafundowały nam duży przystanek przesiadkowy, który wygląda wypisz-wymaluj jak stajnia jednorożców i tak jest też przez łodzian nazywany – stąd pomysł na taką maskotkę. J

Muszę też powiedzieć parę ciepłych słów o firmie Włóknoland mieszczącej się przy Zielonej w Łodzi. Panuje tam fantastyczna, rodzinna atmosfera, właściciel jest przemiły, pani sprzedawczyni również. Ceny bardzo przystępne i wybór towarów duży.
Dla zainteresowanych wrzucam link  ze stroną sklepu.
http://wloknoland.pl/

Odkrywam także ostatnio nową pasję – tkanie. Pośrednio dzięki koleżance, która organizuje rekonstrukcje historyczne podczas Dymarek w Nowej Słupi – w tym roku mam być galijską tkaczką z początków naszej ery, więc aby się nie skompromitować postanowiłam zgłębić temat. J
Zakupiłam mały warsztat tkacki w łódzkiej pracowni tkackiej Tartaruga przy Tymienieckiego i na podstawie instruktażu, jaki otrzymałam od dziewczyn z Tartarugi wzięłam się do dzieła.
Pierwsze próby niezbyt może składne, ale to przecież praktyka czyni mistrza, więc mam nadzieję, że z czasem będzie tylko lepiej.

Obecnie czekam na wiosnę. Ciekawa jestem co dobrego przyniesie. J

poniedziałek, 21 lipca 2014

... i łódzkie lisy

Ależ upały! A ja oczywiście wciąż kursuję między miastami i nawet brak mi czasu na to, by napisać maleńkiego posta. Z haftami też bywa różnie, absolutnie cudowny wzór "zaniedbanej sowy" wyszywam już czwarty miesiąc i krzyżyków jak na złość nie chce przybywać. :( A w kolejce czeka poduszka-kociak, który to wzorek dostałam od Promyka: przy okazji dziękuję raz jeszcze!!! :)
Ale wreszcie zebrałam się w sobie, doprowadziłam do ładu moje tułacze, cygańskie nieledwie życie więc prezentuję poniżej pokłosie ostatniego miesiąca, czyli filcowe breloczki rodem z miasta Łodzi. :) Tym razem na tapecie liski i wilczek. Ech, nie mogę się doczekać dłuższej chwili wolnego, by zabrać się za szycie maskotek "3D". :) Może w sierpniu? :)
W wolnej chwili przeglądam Wasze blogi, podziwiam, "zazdraszczam" i żałuję, że nie komentuję tak często jak bym chciała. :) Dziękuję także za wszelkie komentarze od Was. :)
A co do kociego SALu, na który się zapisałam (banerek po prawej) to mam wyrzuty sumienia, że nic jeszcze nie opublikowałam. Mam szczerą nadzieję, że to się niedługo zmieni. Koty też mi się coś opornie wyszywają. :( "Sorry, taki klimat"? Dla lisków i wilków widać łaskawszy:




środa, 25 czerwca 2014

Katowickie "FilCoty"...

Wreszcie mogę je zaprezentować światu. Choć moje pierwsze, filcowe kociaki (FilCoty - jak je nazwałam) powstały już w maju w Katowicach, czekałam z pochwaleniem się nimi aż do chwili gdy pierwszy z nich - jako nagroda w  Zgaduj-Zgaduli - trafi do adresatki. :) W tym wypadku - do Majaleny. Jak Wam się podobają? :)