Gorące lato już chyba za nami.
Wyszywałam właśnie ten obrazek w owe upalne dni, których aż za dużo mieliśmy tego roku.
Nienawidzę gdy żar leje się z nieba. Nigdy nie byłam fanką egzotycznych destynacji, gorąca, upałów, smażenia się na plaży i -co jeszcze gorsze - rozpływania się z gorąca w betonowej pustyni miasta.
Jeśli kolejne lato takie będzie ( a pewnie niestety będzie) to chyba wyjadę na koło podbiegunowe.
Tam z kolie jest duża szansa, że takie oto piękne zwierzę spotkam.
Tak czy inaczej hafcik trochę nam się zbiega z czasem gdy z przestrachem możemy ogłaszać, że: "Winter is coming".
Zobaczymy.









