Hafcik taki, że faktycznie, powinien pojawić się na inne anglosaskie święto.
A tu niespodzianka!
Takie kitku rozkoszne się pojawiło.
Nie pierwszy raz w życiu idę pod prąd. Tyle, że tym razem to pewna wypadkowa. Mam jeszcze pięć zestawów haftów bez rysunków i dodatkowych opisów. Nie pamiętam wszystkich tych obrazków więc dobór jest trochę przypadkowy.
Niemniej jednak, ten kotek jest jednym z najładniejszym haftów, które do tej pory wyszyłam z gotowców.
Bardzo przyjemnie się go wyszywało.
Póki co wydaje się, że będzie kontynuacja tematu kociego. Ale to następnym razem. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każde słówko. ;)